Takie geny – trzy historie na Dzień Niepodległości

To moi dziadkowie – Anna i Władysław. Żyli na kolonii wsi Bobrówka na Podlasiu. Przez wiele miesięcy ukrywali oficera białej armii, uciekającego po rewolucji. Człowiek ten nie miał przy sobie nic,  a chciał się jakoś odwdzięczyć i dał im jedyne, co miał: recepturę na ser żółty (te sery pamiętam z dzieciństwa). Tak się zaczęły sery

Ach, jaki pan genialny, panie Pierdzieliński

Słyszeliście taki tekst: „Niedługo nie będzie można kobiecie powiedzieć komplementu bez narażenia się na zarzut molestowania”. Szczerze? Doczekać się nie mogę. Bo na razie trzeba wysłuchiwać mniej lub bardziej obleśnych uwag na temat wyglądu lub innych przymiotów. Chociaż wygląd wysuwa się na prowadzenie. Według słownika języka polskiego komplement to „uprzejma, często przesadna pochwała”. Otóż w

Elena Ferrante – „Genialna przyjaciółka” (i pozostałe części tetralogii neapolitańskiej)

„Genialna przyjaciółka” znalazła się na 6. miejscu 21 najlepszych książek XXI wieku ułożonej przez BBC. Krytycy wydają ochy i achy, recenzenci zachwycają się wspaniałym stylem. A ja nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo umordowałam się, czytając wartościową książkę. Chyba na studiach nad podręcznikiem do historii ruchu robotniczego (zwanej przez studentów horrorem – od skróru HRR).