1500 dobrych rad, które wsadźcie sobie gdzieś, czyli co ja ci na to poradzę

Kilka dni temu zobaczyłam komentarz u koleżanki, która wylądowała z dzieckiem w szpitalu. Jedna z komentujących wzniosła się na wyżyny współczucia, pisząc „zalecam leżenie do góry brzuchem, bo jest zupełnie niekontuzjogenne” (znacie to: potykacie się, już dotykacie gleby, a ktoś życzliwie wam radzi „Uważaj!”). Rację ma Amy Alkon *, że współczesna rozmowa polega głównie na czekaniu.

Gdzie był redaktor? Co robiła korekta?! I co jarał tłumacz?!

Pytanie to pada za każdym razem, kiedy czytelnik zetknie się ze źle napisanym tekstem. Źle napisany tekst to jest taki, który zawiera błędy ortograficzne, stylistyczne, składniowe, interpunkcyjne, logiczne, rzeczowe i wiele innych. W ekstremalnych wypadkach – wszystkie naraz. Prawie każdy chętnie się mądrzy, cieszy jak głupi bateryjką, kiedy znajdzie literówkę, tylko – niestety – sam