Latający dywan psich kup

Dzisiaj, sprzątając po swoim psie, wdepnęłam w gówno cudzego psa. To się zdarza statystycznie dwa razy w tygodniu. Jeśli ktoś sądzi, że będę walić w niesprzątających psiarzy – jest w błędzie. Nie mam do nich pretensji. W nocy, w oświetleniu, którego na dobrą sprawę nie ma wcale, spośród zwałów liści, które są grabione przez miasto

Życzę pani, proszę pani, by wytruła pani drani

Napisałam swego czasu na faceboooku o ludziach, którzy mnie męczą. Że, mianowicie, męczą mnie ci, którzy jarają się żarciem. I tacy, którzy twierdzą, że tyją od patrzenia na jedzenie (tyje się od jedzenia, a nie od patrzenia na nie. No niestety). Męczą mnie ludzie, którzy na spotkanie ze mną przychodzą z dekoltem sięgającym do wzgórka

Jak kto chce komu na źle, to go wychodzi na sam

Dawno temu, w zamierzchłej komunie, krążył dowcip o tym, jak to Czukczę przyjmowano do partii. Przewodniczący komisji pyta Czukczę, co wie na temat partii komunistycznej. No więc nic nie wie. A co może powiedzieć na temat trzech źródeł marksizmu? A nic nie może. Nie słyszał. A to może słyszał coś o towarzyszu Stalinie? Nic nie