Życzę pani, proszę pani, by wytruła pani drani

Napisałam swego czasu na faceboooku o ludziach, którzy mnie męczą.

Że, mianowicie, męczą mnie ci, którzy jarają się żarciem.

I tacy, którzy twierdzą, że tyją od patrzenia na jedzenie (tyje się od jedzenia, a nie od patrzenia na nie. No niestety).

Męczą mnie ludzie, którzy na spotkanie ze mną przychodzą z dekoltem sięgającym do wzgórka łonowego (chociaż rozumiem, co nimi kieruje, mam to bardzo w tyle).

Męczą mnie ludzie, którzy patrzą na mnie ze swojego zdjęcia profilowego wzrokiem tonącej krowy, z niedomkniętymi ustami, do których za chwilę włożą paluszek.

Męczą mnie bliźni obwieszczający miastu i światu, że byli w miejscu X – na przykład w Wenecji, Paryżu, na Kilimandżaro i ozdabiają tę wieść zdjęciem, z którego wdzięczą się w pozie jak z kalendarza dla kierowców TIR-ów. Oczywiście ani Wenecji, ani Paryża, ani Kilimandżaro nie widać ani-ani.

Męczą mnie ludzie, którzy opowiastki o gwałcie uważają za dowcipy niezwykle śmieszne (równocześnie walczą z przemocą wobec zwierząt i chcą wytłuc wszystkich myśliwych).

Męczą mnie ludzie obnoszący się ze swoim arystokratycznym pochodzeniem (nie sądzę, żeby przodkowie budujący fortunę na wyzysku innych byli tymi, którymi warto się chwalić, a prawdziwa arystokracja doprawdy nie musi stroszyć piór przed plebsem – zwłaszcza arystokracja ducha).

Męczą mnie ludzie podkreślający, jak wiele czytają. Hasło „Nie czytasz – nie idę z tobą do łóżka” uważam za jedno z głupszych ever (i nie zamierzam się z tego tłumaczyć).

Uczucie zmęczenia wywołują też we mnie ludzie żyjący w przekonaniu, że praca magisterska jest pracą naukową, a bycie doktorantem/doktorantką nie jest rolą społeczną wiążącą się z pewnymi obowiązkami.

Męczą mnie ludzie, którzy piszą „nie” z przymiotnikiem osobno – na przykład „nie przyjemnie”, „nie koniecznie” i uporczywie wstawiają przecinek między „mimo” a „że” (co za szkoda, że prawo zabrania mi was zamordować, MIMO ŻE popełniacie zbrodnię na interpunkcji).

Męczą mnie ludzie, którzy na proste pytanie – na przykład „czy ktoś ma rzecz, której ja nie mam” – udzielają mi porady, że zapewne jest na Allegro. Albo wstawiają link do Wikipedii (mam o swojej inteligencji zdanie tak dobre, że nie jest mnie to w stanie obrazić, naprawdę jestem jednym z najinteligentniejszych ludzi, jakich znam, po prostu mam dojmujące uczucie straty czasu).

Męczą mnie ludzie, którzy oznajmiają, że wypili właśnie drugą butelkę wina i domagają się potwierdzenia, że nie są alkoholikami. Następny dramatyczny post jest o tym, że wino się kończy, trzeba pilnie jechać i kupić, bo tylko pół piwnicy zostało. I co by ci tu napisać, słońce? Że lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem?

Umiem powiedzieć machającemu mi przed nosem herbarzem albo cyckami, żeby mi je zabrał sprzed nosa. Mogę omijać wzrokiem te niby to seksowne zdjęcia profilowe. Mogę omijać zdjęcia z Kilimandżaro, na których nie ma Kilimandżaro. Mogę omijać posty ludzi walących ortografami. Nie mam problemu z powiedzeniem, żeby mi nie dawać dobrych rad, kiedy o nie nie proszę. Ale mnie to męczy.

Czuwaj!

Zgodnie z moimi przewidywaniami znalazła się osoba, która postawiła mi diagnozę i udzieliła porady: „Zasadniczo masz problem z 99,9% ludzkości. Chciałam zadać parę pytań doprecyzowujących, ale czasy, gdy chciało mi się popierać, sprzeciwiać, wyłuszczać i elaborować, giną w zamierzchłej przeszłości. Aktualnie mam wyjebane na ludzkość i szczerze polecam ten stan: szczególnie w internetach. Uszanowanie”.

Czy ja dobrze rozumiem? „Ponieważ autorka posta ma problem z ludźmi, którzy jej udzielają rad, postanowiłam jej udzielić rady. Zrobiłam to, bo mam wyjebane na ludzkość”.

Dowcip polega na tym, że mnie inni ludzie w sumie bardzo mało obchodzą. Napisałam ten post, żeby nie wyjść z wprawy, a najbardziej mnie męczą ludzie, którzy nie umieją prowadzić lekkiej, towarzyskiej konwersacji. I tego życzę Państwu przy świątecznym stole: niezobowiązujących rozmów.  Dla łaknących porad i życzeń mam je tutaj: Bądźcie dla siebie łagodni

 

Ilustracja otwierająca: uśmiechająca się bestyja (pewnie ma mnóstwo dobrych rad dla ludzkości).
Źródło: book of hours, Bruges or Ghent 15th century (Beinecke Rare Book and Manuscript Library, MS 287, fol. 156v)

6 Komentarze: “Życzę pani, proszę pani, by wytruła pani drani

  1. Uświadomiłam sobie, że wiele razy musiałam być przyczyną twojego zmęczenia…Przykro mi. I tulę cię mocno! He, he :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *