W zeszłym tygodniu pożegnałam wraz z gronem znajomych Roberta Reuvena Stillera. Pisarza, tłumacza, eseistę, poetę, poliglotę, który władał ponad trzydziestoma językami, intelektualistę, erudytę, ale przede wszystkim mojego przyjaciela od ponad trzydziestu lat (straciłam rachubę, od ilu). Robert był bezkompromisowym weredykiem: jeśli kogoś uważał za durnia i szkodnika, mówił o tym wprost, jeśli coś śmierdziało –
Autor: Laura Bakalarska
Gramatyczni naziści
Gramatycznym nazistom wcale nie chodzi o czystość języka, poprawianie innych to popuszczanie złości i frustracji. To polonistyczne ZOMO, językowy odpowiednik Faszyn from Raszyn. Wątpię, żeby ortograficzni naziści byli w stanie kupić używany samochód. Śledzisz sobie spokojnie jakiś wątek na fejsbuniu, aż tu nagle! W sumie wcale nie nagle, bo zjawisko zaczyna przybierać rozmiar pandemii: jakaś
Teatrzyk Rodzina Patologiczna. Maść
Teatrzyk Rodzina Patologiczna przedstawia doskonałą maść do skóry suchej i atopowej Córka: – Aaaa. Kupiłam świetną maść, jak byś potrzebowała, to sobie korzystaj. Ja: – A, dobra. Dziękuję. Córka: – Tylko ona ma jedną wadę. Ja: – Cenę? Córka: – Nie. Śmierdzi. Ja: – Tak? A czym? Córka: – Właśnie nie wiem. (odkręca maść, wącha.) Tak
