Brakuje nam twoich wpisów

Wyrażenie potoczne powiada, że natura nie znosi próżni. Wyrażenie potoczne zdecydowanie przecenia wartość nowych elementów. Znikają mi punkty odniesienia, a to, co pojawia się na ich miejsce, nie ma dla mnie większego znaczenia.

Zmarł A., o czym dowiedziałam się przypadkiem, bo nasze drogi rozeszły się wiele lat temu. Zetknęłam się z nim najpierw na płaszczyźnie zawodowej, potem prywatnie, potem znowu zawodowo. Nazywałam go Pierwszorzędnym Pisarzem Drugorzędnym – trochę dlatego, że miał grafomańską łatwość pisania i chałturzył bez oporów, trochę pewnie z zemsty, bo swego czasu zachował się wobec mnie nie fair. Sprawiedliwie jednak trzeba powiedzieć, że miał znakomity warsztat, a świństwo, które mi zrobił – no cóż, wyblakło niczym moje firanki w oknie od południa.

W redakcji, w której pracowałam z A., poznałam R. To był absolutnie fantastyczny, uczciwy, dobry człowiek. Gorzko żartowaliśmy oboje, że przyroda coś zrobiła nie tak – albo ja się urodziłam trzydzieści lat za późno, albo on trzydzieści lat za wcześnie. I owszem, gdyby mi się napatoczył taki chłop jak R., to bym poszła za nim jak w dym. Chyba. Może nawet byłabym skłonna ugotować obiad, powiedzmy raz na dwa tygodnie.

Życia się turlają jak kule bilardowe po stole, każde swoją trajektorią. Czasami zastanawiałam się, co u R., ale sparaliżowana żałobą nie znalazłam w sobie dość pary, żeby do niego zadzwonić.

Sprawdziłam – zmarł „po długiej i ciężkiej chorobie”. To nie jest sprawiedliwe, żeby dobry, życzliwy człowiek cierpiał i to cierpiał długo. Chociaż może czas najwyższy pogodzić się z tym, że tak już jest, że złe i niesprawiedliwe rzeczy przytrafiają się też dobrym ludziom (a może nawet przede wszystkim właśnie im). Z kondolencji od przyjaciół dla rodziny dowiedziałam się, że syn go otoczył opieką najlepszą z możliwych. Chociaż tyle dobrze.

Po co ja to sprawdzałam. Świat bez R. jest jakiś gorszy niż świat z R., nawet bez podtrzymywanego kontaktu.

W ogóle znikają mi punkty odniesienia. Był taki pan na moim osiedlu, nazywałam go Kocim Dziadkiem, bo opiekował się podwórkowymi kotami. Chodził niezależnie od pogody w charakterystycznej czapie à la Caucescu. Nie dojadł, nie wypił, nie zapalił, dbał o koty. Kilka razy prosił mnie o papierosa. Dałam mu pieniądze. Po prostu mu się należało.

Nasza ostatnia rozmowa… Pytał, czy jestem sama i mówił, że samotność jest okropna. To była rozmowa w locie, bardzo się spieszyłam na umówione spotkanie. A potem przestałam go widywać. Teraz mi to nie daje spokoju.

W mieszkaniu, w którym żył, wymieniono okna, pod oknami wykarczowano chaszcze. Mieszka tam wielodzietna rodzina i przez te okna, na parterze, widać, jak każdy siedzi przy swoim komputerze. Pewnie Znana Pisarka dla Młodzieży umiałaby napisać o tym wzruszającą powieść (gdyby chciała).

Wyrażenie potoczne powiada, że natura nie znosi próżni. Wyrażenie potoczne zdecydowanie przecenia wartość nowych elementów. Znikają mi punkty odniesienia, a to, co pojawia się na ich miejsce, nie ma dla mnie większego znaczenia.

Czytam bloga A. – dopiero teraz odkryłam, że go prowadził. Przedziwne uczucie, taka lektura. Na tej samej platformie blogowej co A., darmowej, mam prehistorycznego bloga. Latami nie miałam dość pary, żeby go zlikwidować i wystrzelić w kosmos. Kilka kliknięć w celu odzyskania hasła wydawało mi się niewarte zachodu. Raz na jakiś czas otrzymuję maila o treści „Brakuje nam twoich wpisów”. Pewnie takie same będzie dostawał A. pośmiertnie, dopóki skrzynka mu się nie zapcha.

 

Ilustracja otwierająca: „Godzinki Joanny Szalonej”, Bruges 1486-1506 (BL, Add 18852, fol. 15r

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *