Zeszyt spóźnień

Ojejka, ale haniebnie dzisiaj zaspałam!   Kiedy burłakowałam w korpo-wydawnictwie, siedziałam w pokoju z taką jedną koleżanką. Nazwijmy ją sobie dla niepoznaki Marzenką. Marzenka zazwyczaj zjawiała się w redakcji około wpół do dwunastej, a jeśli dopadła ją poranna bezsenność – przed jedenastą. Redaktorzy w tym korpo mieli obowiązek przychodzenia na dziewiątą. Dawniej się mawiało, że

Bądźcie dla siebie łagodni

Wiem, że rady są do dooopy. Nie pamiętam, kiedy otrzymałam jakąś, która by rzeczywiście miała realne zastosowanie, a ja bym odczuwała wdzięczność wobec doradcy. Z drugiej strony Wujki Dobre Rady hojnie ich udzielają wcale o to nie proszeni (rozwiążę raz-dwa twój problem i przestań wreszcie jęczeć). Z trzeciej strony poradniki ciągle się sprzedają (przeczytam, w