Gdzie się podziały wszystkie łyżeczki?!

W domu rodzicielskim przeżyłam ciut-ciut ponad dwadzieścia lat i przez ten czas gości mieliśmy może z sześć razy. Wtedy miałam do rodziców żal, że nikt u nas nie bywa, ale teraz ich rozumiem. Goście w domu to kłopot jak cholera. Przede wszystkim nagle się widzi, jaki bajzel jest w chałupie i jaki brud. Gdzieś trzeba

W którey Autor radzi, yak yesienne potpourri zrobić

Wrzesień. Jeszcze nie jest za późno, żeby w sposób właściwy przygotować się do zimy. Zapobiegliwa gospodyni otrząsa krzaczory z ogórków, wyjmuje marchew z wnyków. Opatruje jaja na zimę. U powały wiesza ozdobny wianuszek ziemniaków, aby zimą cieszył oko barwami lata. Warto zagonić pikle do słoików, bo gdy się plączą zimą po domu, ktoś może w

Notka, w którey Autor z podziwienia wyjść nie może i nad społeczeństwem nomadycznem z lękiem niejakim się pochyla

Zadziwia mnie fenomen jedzenia w miejscach publicznych – na ulicy, w autobusie, na drągu, w pociągu. Na przestrzeni jednego tygodnia dwie osoby przy mnie w autobusie miejskim rozpostarły sobie na kolanach wałówkę – i nie był to suchy prowiant, tylko normalny obiad, który wymagał widelca. Mam jakąś blokadę mentalną – nie pojmuję, jak można jeść