Wiem, że rady są do dooopy. Nie pamiętam, kiedy otrzymałam jakąś, która by rzeczywiście miała realne zastosowanie, a ja bym odczuwała wdzięczność wobec doradcy. Z drugiej strony Wujki Dobre Rady hojnie ich udzielają wcale o to nie proszeni (rozwiążę raz-dwa twój problem i przestań wreszcie jęczeć). Z trzeciej strony poradniki ciągle się sprzedają (przeczytam, w najgorszym wypadku będę teoretykiem). Z czwartej strony dobrze wiem, co mi robi dobrze na głowę i chciałabym się tym podzielić. A jeszcze z piątej strony odkrywam rzeczy, które poprawiają mi jakość życia (i niekoniecznie są to gadżety). Więc raczej potraktujcie po prostu to, co poniżej, jako doświadczenia, z których można skorzystać.
Życie jest kruche, więc noście na co dzień swoje najlepsze ubrania, używajcie na co dzień najlepszej zastawy i sztućców, nie oszczędzajcie mebli i zlewajcie się swoimi najlepszymi perfumami. W skrócie: ŻYCIE JEST NIEPEWNE – ZACZNIJ OD DESERU.
Nigdy nie jedzcie niczego, co świeci.
Dbajcie o zęby.
Nie pracujcie w łóżku.
Znajdźcie sobie jakieś zajęcie, które będzie was wyciągało z domu i drugie, które będzie was w domu zatrzymywało.
Uprawiajcie jakiś sport, nawet jeśli by to miało być leżenie na czas.
Szanujcie ludzi innych wyznań.
Starajcie się robić tylko jedną rzecz naraz.
Wysypiajcie się i sprawdzajcie, czy nie macie niedoboru witaminy D3.
Nie odmawiajcie kawałka domowego ciasta (ale raczej brońcie się przed winem domowym).
I bądźcie dla siebie łagodni.
Ilustracja: The Maastricht Hours on Digitised Manuscripsts, British Library

Cieszę się z Towarów!
Ja też – cztery lata bujałam się z tym pomysłem.
Wyborne, stonowane rady.
Cieszę się bardzo z nowej odsłony Towarów.
A ja z czasów naszej młodości pamiętam taką Twoją wypowiedź: „Dobrych rad udzielają przeważnie ci, którzy sami nie mogą świecić przykładem”. I jeszcze taką: „Jeśli odniesiesz sukces, to choćbyś był nie wiem jak skromny, i tak powiedzą, że zadzierasz nosa”. Tę pierwszą często powtarzałem, bo otoczenie z radami pchało się ochoczo. Drugiej nie udało mi się zweryfikować – z powodu braku sukcesu.
Komentuję tu, bo tak sobie czytam Twoje archiwalne teksty od czasu do czasu. Fajne.
Skromnie muszę przyznać, że już wtedy miałam rację :)