Co słychać u naszego kurczaka?

Prowadzący programy kulinarne używają tylko trzech przymiotników na określenie tego, nad czym pracują. PYSZNE. ZDROWE. NASZE. Mój program uświadomiłby masowemu widzowi, że nic nie jest „nasze”, a  kurczak jest mój i zjem go sama. Jestem wdzięcznym oglądaczem kanałów kulinarnych. Ponieważ nienawidzę gotować, patrzę na tych ludzi, którzy na przykład jarają się panierką z maki ciecierzycowej,

Co mi zostało z porządków Zen

Zwalenie wszystkich ubrań na jedną stertę i przyjrzenie się jej uważnie jest naprawdę ożywcze i uwalniające. To mi zostało z porządków Zen: dzięki nim nie muszę poświęcać ubraniom tyle uwagi, nurkować w szafie wśród girland szmat, które „może kiedyś założę”. Życie jest krótkie i niepewne, nie mam czasu na pierdoły, wolę pogadać z psem i

Dwie historie o tym, jak nie robić za mną biznesu

Historia pierwsza – szkoła jogi Myli się ten, kto uważa, że jego usługi albo towary są tak unikalne, że to mu daje glejt na traktowanie klienta per nogam. Otóż klient idzie tam, gdzie go traktują z szacunkiem. Przypuszczam, że napisano mnóstwo książek o tym, jak to robić, kiedy coś poszło nie tak  z winy usługodawcy.