Chlast! w mordę Samsona

Praca w grupach to przekleństwo współczesnego nauczania. Uczy głównie wiszenia innym u gardła i obijania się. Obeszłoby się bez niego, gdyby od najmłodszych lat dzieci razem śpiewały. Tymczasem mamy „pracujących w grupach” solistów, którzy nie wiedzą, że „Bóg się rodzi” to polonez i nie znają wszystkich zwrotek hymnu.   Przynajmniej raz w miesiącu widzę taką scenę. Grupa turystów

Latający dywan psich kup

Dzisiaj, sprzątając po swoim psie, wdepnęłam w gówno cudzego psa. To się zdarza statystycznie dwa razy w tygodniu. Jeśli ktoś sądzi, że będę walić w niesprzątających psiarzy – jest w błędzie. Nie mam do nich pretensji. W nocy, w oświetleniu, którego na dobrą sprawę nie ma wcale, spośród zwałów liści, które są grabione przez miasto

Życzę pani, proszę pani, by wytruła pani drani

Napisałam swego czasu na faceboooku o ludziach, którzy mnie męczą. Że, mianowicie, męczą mnie ci, którzy jarają się żarciem. I tacy, którzy twierdzą, że tyją od patrzenia na jedzenie (tyje się od jedzenia, a nie od patrzenia na nie. No niestety). Męczą mnie ludzie, którzy na spotkanie ze mną przychodzą z dekoltem sięgającym do wzgórka